"Kompetentne Przedszkolaki" Punkt Przedszkolny w Rudce



Działania styczeń / luty 2014

Nowy rok to nowe siły, nowe pomysły i nowa pozytywna energia u przedszkolaków.
W pierwszym miesiącu nowego roku poznawaliśmy ptaki, które zostały na zimę w naszym kraju. Uczyliśmy się rozpoznawać po ubarwieniu sikorki i gile. Zorganizowaliśmy zbiórkę pokarmów dla ptaków. Codziennie obserwowaliśmy przez okno czy do naszej stołówki zawitali goście. Niestety pogoda pozwalała ptakom znaleźć gdzie indziej jedzenie, a do naszej stołówki zawitały dopiero gdy wszystko zasypał śnieg. Radość była wielka, gdy z karmnika znikała kolejna porcja ziarenek, a z choinki na placu przedszkolnym słoninka.

Pomagać to miła rzecz, a można to robić na wiele sposobów. Nasze przedszkolaczki zastanawiały się w jaki sposób mogą pomagać Babci i Dziadkowi. Pomysłów było wiele, od lepienia pierogów do czytania gazety. Rozmawialiśmy o tym „dlaczego kochamy nasze babcie i dziadków”. Najczęstsza odpowiedź to: „bo zawsze dają nam cukierki i nas przytulają”. W podziękowaniu za słodkości i czułości z okazji Święta Babci i Dziadka  przygotowaliśmy prezenty – słoiczek na guziki, drzewko szczęścia i laurki.

Potem przyszedł luty - czas kiedy postanowiliśmy poznać zwyczaje stworzonka zwanego królikiem. Niespodziankę zrobiła nam jedna z mam przynosząc królika do przedszkola. Początkowo przestraszony był królik i dzieci. W miarę upływu czasu dzieci stawały się odważniejsze – głaskały go, próbowały karmić marchewką, a i królikowi przybywało odwagi i próbował wydostać  się z pudełka. Tak poznaliśmy budowę królika. Temat tak poruszył dzieci, że nawet wyszukiwały w przedszkolnej biblioteczce bajek o króliku. Nawet zamieniliśmy się w króliki za pomocą opasek z uszkami i „konkursu” chrupania marchewki. Wiele radości sprawiła zabawa w przypinanie części ciała królika do tablicy z zasłoniętymi oczami. Śmiechu było, że ho, ho. Odwiedziliśmy również gospodarstwo
Zosi R.. Było tam bardzo dużo królików z futerkami w różnych kolorach ale wszystkie jednakowo chrupały smakołyki przyniesione przez dzieci. Zosi mama pokazała nam również małego szczeniaczka, ale nie długo bo bardzo piszczał z zimna i strachu.

Kolejny temat, który nas zaciekawił to komputer. W naszej sali powstała mini kolekcja sprzętów komputerowych, które oglądaliśmy na zewnątrz i wewnątrz. Rozkręcona była każda  śrubka. Wyciągnięty dysk twardy dzieci nazwały miastem , a Weronikę zainteresowała guma w klawiaturze. Na wszystkie nurtujące nas pytania odpowiedział ekspert, którym był tato Dominika. Po bardzo wyczerpującym wywiadzie przystąpiliśmy do budowania modelu komputera, który długo służył do zabaw w biuro. Dwóch chłopców – Kacper i Oskar tak zaciekawił temat, że zbudowali twardy dysk z klocków.

I  tak z informatyków przemieniliśmy się w specjalistów od mierzenia i ważenia. Mierzyliśmy za pomocą różnych miar, co widać na fotografii z tabelami. Można było tylko podziwiać wytrwałość gdy mierzono salę patyczkami do liczenia i odległość od schodów na zewnątrz do bramki wyjściowej metrem stolarskim. Ciekawym pomysłem, przy poznawaniu wagi, było ważenie się dzieci przed podwieczorkiem i po podwieczorku oraz określanie kto jest najcięższy a kto najlżejszy. Poznaliśmy również jednostkę pomiaru cieczy. Przelewanie wody i sprawdzanie ile litrów zmieści się w naczyniu sprawiła wszystkim frajdę.

Po zabawach w informatyków i matematyków przyszedł czas zabaw w smakoszy kaszy. Poznawaliśmy różne rodzaje kasz na różne sposoby: dotykaliśmy, smakowaliśmy surowe i ugotowane, łapaliśmy sypiąca się kaszę, porównywaliśmy jej kolor i kształt, rozpoznawaliśmy kaszę po dźwięku. Bawiliśmy się w zabawę „Sroczka” i z wierszem „Kipi kasza, kipi groch”. Największa korzyść z realizacji tego tematu – dzieci poznały nowe smaki i poprosiły mamy o ugotowanie kaszy w domu .Jeden z chłopców został smakoszem kaszy gryczanej, której wcześniej nie chciał jeść. 

Początek roku to również czas karnawału, który zagościł i w naszym przedszkolu. Tańcowała u nas biedronka, super bohater, królowie i księżniczki. Oprócz tańców były też zabawy np. skoki w workach, przechodzenie po przeszkodą, taniec z balonem. Zmęczeni tancerze mogli posilić się swojskimi pączkami przygotowanymi przez babcię Gabrysia. Zmęczeni ale weseli wracaliśmy do domów.

Marlena Szafran-Janowska 

najnowsze działania

 


Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego