"Kompetentne Przedszkolaki" Punkt Przedszkolny w Siennowie nr 2


Działania styczeń/luty 2013

Zima zagościła na dobre, mróz i wiatr mniej, ale śnieżynki tworzące zaspy śniegowe zachęcały dzieci do wyjścia na pole i do brykania. O tym później.

Kalendarz „zimowy” kryje w sobie ważne dla maluchów święto: Dzień Babci i Dziadka. Cóż to był za dzień! Oczy zaproszonych dziadków utkwione w twarzyczkach ich wnuczek i wnucząt, oczy pełne oczekiwania, radości, zachwytu. A przedszkolaki? Dzielni, odważni, skupieni na swojej roli – śpiewaka, baletowego tancerza, recytatora – wprawni w tej sztuce, opanowani i żądni pochwały rodziców, dziadków, swojej pani. A potem laurki, uściski, wzruszenia i opowieści dziecięce o wszystkim, co chce się dziadziowi i babci powiedzieć przy długo oczekiwanym spotkaniu.

Kolejną imprezą była zabawa choinkowa, jak co roku połączona z przebieraniem w różne stroje. Nie zabrakło biedronek, motylków, księżniczek, batmanów i tygrysków. Nawet niektórzy dorośli nie zawahali się przed tą super odmianą, w to „wejście w czyjąś skórę”, choćby na chwilę.

W wirze zabawy dzieci nie zapomniały o tych, którzy umilają śpiewem wiosnę i lato – o skrzydlatych przyjaciołach. W szkolnej kuchni przyrządziły mieszankę tłuszczową z nasionami i razem z paskiem słoniny powiesiły ją na gałęzi rosnącej obok szkoły śliwy. A troskliwa Milena dla swojego ulubieńca – gawrona – przyniosła ziemniaka. Smacznego sikorki, wróbelki, gawrony i gile!

Kiedy wszystkim jest dobrze można dalej kontynuować zabawę. Zatem kulig. Świetna zabawa. Źrebna klaczka powiodła saneczki nieco podtopioną już drogą, hen przed siebie, naprzód, tam, gdzie nie było nas jeszcze. Omijaliśmy własne domy, ile uciechy to sprawiało, a kiedy rozlegał się pisk i krzyk z przewróconych saneczek, to zaraz potem śmiech i wołanie: „super, ale fajnie i miło!”. Policzki rumiane i tryskający spod kopyt śnieg, gdy przez pola, skrótem, mknęliśmy po resztkach styczniowego śniegu, śmiechy, a czasem trwożne zawołanie, wszystko – niezapomniane chwile ukryte w sercu.

Aż dziw bierze, że szalik może być inspiracją do tańca, a nie tylko częścią garderoby. Może też stać się drabiną, po której, kto wierzy, zdoła dojść do nieba. Co ważne – przedszkolaki są twórcze i potrafią szalikiem, czasami długim, sprawnie owinąć swoją szyję, a nawet swojemu sąsiadowi z szatni.

Kiedy dzieci zapoznały się z różnymi materiałami, ścinkami, skrawkami, rysowały na nich i tworzyły z nich obrazek, pewnego dnia wybraliśmy się do miejscowej pani krawcowej, aby poznać jej pracę. Co za dziwy w tej pracowni! Mnóstwo szpulek z kolorowymi nićmi, deska do prasowania dmuchająca chłodnym powietrzem, śmieszne nożyczki, owerlok, dwie stębnówki a jedna komputerowa, która jak na zawołanie wyszywa literki, cyferki, kwiatki, serca… Starsze dziewczynki nie odstępowały pani krawcowej na krok, choć niejeden raz z mamą tu były, pytając, czy jeszcze mogą ją odwiedzić.

Ferie zimowe rozdzieliły nas na okres dwóch tygodni. Wróciliśmy chętni do pracy, pogoda sprzyjała spacerom. A ponieważ ważną sprawą jest znać swoją małą ojczyznę i najbliższą okolicę zaczynamy cykl krajoznawczy, począwszy od tematu „mój dom”. A że wiosna małymi kroczkami zbliża się ku nam, z przebiśniegami, baziami leszczynowymi i wierzbowymi zdobiącymi już nasz przedszkolny stolik, więc, mamy nadzieję, będzie sprzyjać naszym spacerom i wędrówkom po wiosce w celu jej poznania, obejrzenia miejsc ważnych i ciekawych.

Renata Dziurzyńska

najnowsze działania

 


Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego